if u know what i mean ;

co mnie nie zabije, to udziwni.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Nie przypuszczałam, że jeszcze kiedyś się zakocham. Oczywiście, że mam chłopaka i jest dla mnie całym życiem. Nie o takiej miłości chcę mówić.
Z anime jestem już parę lat. Pamiętam jak zaczynała. Co to było? Ach, Death Note. Później już chyba żadne inne anime nie zmieliło mi mózgu jak to. Ale pojawiały się takie, które zachwycały, czy odrzucały.
Całym sercem pokochałam Bleach. Jednak czas pokazał, że to co niegdyś było dla mnie topową historią, w porównaniu do innych jest zwykłą szmirą. Czasem się zastanawiam, czemu tam jeszcze nie pojawił się Karolak!? On by tam pasował. I chociaż dziś wiele gorzkich słów mogę skierować w stronę Bleacha, to nie pozwolę sobie na zapomnienie mojej pierwszej miłości anime - Shinji Hirako. Chyba wielbię go do dziś. Jak jeszcze czasem czytam mangę, to ryj mi się cieszy na jego widok. Ale to już nie to.
Oczywiście, po nim byli inni, jednak uważałam, że on był moją jedyną i prawdziwą miłością anime. Dziś wiem, że myliłam się. Jego miejsce zajął inny młody i uroczy chłopak.
Te przemyślenia pokazały mi, że anime potrafi zniszczyć człowieczą psychikę.

04.10.2015 o godz. 15:37
Dwa dni wolnego, po tygodniu pracy. Wychodzę z domu po ósmej, wracam po osiemnastej. Dziesięć godzin dziennie wyjęte z życiorysu. Ale będzie pieniądz. Więc +.
Wczoraj oglądałam nasze przyszłe gniazdko. Ciasne, ale własne. Co ważne, nie ma opłat za wynajem. Tylko czynsz i to, co zużyjemy. Więc +.
Tylko kasę trzeba znaleźć, bo mamy tylko lodówkę i pralkę. No i meble w sypialni. A trzeba jeszcze pomalować. Chociaż mogę to zaaranżować tak, jak tylko będę sobie tego życzyć. Więc + i -.
Tak naprawdę, po powrocie z pracy, nie mam na nic ochoty. Nawet na animu, a rak się dopomina. Pewnie dziś dopiero przysiądę i nadrobię wszystkie zaległości (Sailor Moon, czekaj na mnie <3). Więc -.
Spełniam cele powoli. Wyznaczając sobie mniejsze cele, robię wszystko krok po kroku. Wierzę, że uda mi się w końcu uzyskać życiowy spokój.
Słowo na dziś: kupa.
Tagi: kupa
01.11.2014 o godz. 11:12
Supernatural muszę już na bieżąco oglądać, na Glee i Mentalistę muszę czekać do nowego roku, więc wzięłam się porządniej za anime.
Ostatnio zakończyłam dwa tytuły (Shinkegi no kyojin i Gekkan Shoujo Nozaki-kun) i to wciągu dwóch tygodni (Snk 2 dni, bo długie było :I, tamto z długą nazwą 1 dzień). Nie lubię oglądać na raty, więc zazwyczaj bieżące oglądanie kończyło się po dwóch odcinkach, a zaczynało czekanie na skończenie serii. Ale! W obecnym sezonie mam już kilka tytułów, które mnie zainteresowały:
- Nanatsu no taizai - pieprzone ecchi i fanserwis niemal jak w Fairy Tail, ale dam temu szansę.
- Fairy Tail - męczone już od 2 lat, ale dalej brnę w ten gnój pełen fanserwisu i filerów lepszych niż historia z mangi.
- Gugure! Kokkuri-san - nic to, że główny bożek wypisz wymaluj Tomoe z Kamisama hajimemashita. Bisze, bisze się liczą.
- Ookami Shoujo to Kuro Ouji - jeszcze nie wiem, co o tym myśleć, bo pierwszy odcinek był całkiem bezpłciowy. Zobaczymy, co przyniesie nam drugi, wtedy może będę mogła zjechać to gówno.
Ale, nie ma wesoło, mam do skończenia:
- Sailor moon - ta nowa kupka błyszczącego i parującego serduszkami łajna. Muszę powiedzieć, że lepsze to niż pierwotna wersja. Sorry dzieciństwo, ale taka smutna prawda.
- Kuroshitsuji 3 - JEZU, PO CO TO OGLĄDAM W OGÓLE!? WIĘKSZEGO GÓWNA CHYBA ŻADNE INNE ANIMU NIE DAJE. Serio, rzygam na widok Sebastiana, a kiedy patrzę na Ciela, to zastanawiam się, czy przypadkiem matka jego się nie pomyliła i nie wydaliła go złą dziurą. Ale bisze, bisze się liczą.
- Kuroko no basuke 2 - podobno Akashi wciąż się nie pojawia na dłużej. Trzeba więc to wymęczyć. Brace yoursel, 3rd sezon is coming!
Muszę też kiedyś skończyć oglądać One Piece, ale czasami to się tak nudno ciągnie, jest cholernie sztampowe i mało zaskakujące. Pierwszych 300 odcinków nawet da się obejrzeć (jeśli pominie się filery, to można w ogóle nazwać to dobrym anime), ale potem zauważa się taką smutną szablonowość.
15.10.2014 o godz. 10:21

wow

Levi, czemu musisz być takim chujem i beznamiętnym dziadem, który sprawia, że trzeba Cię pokochać?
08.10.2014 o godz. 14:28
Justin Bieber w końcu dostał w ryj! \o/
Dostał i uciekł, by potem pokazać jaki to jest proelo. Na instagramie.

Tagi: hueh
01.08.2014 o godz. 17:48
Jebać biedę.
Weszłam.
Dodałam wpis.
Tagi: vgbhjm
20.05.2014 o godz. 19:37

Plany na dzisiejszy wieczór? Naćpać się i pociąć. Będzie miło. C:
Tagi: deawbgbsbg
02.12.2013 o godz. 20:52
Hmm... Czuję potrzebę uzewnętrznienia moich wątpliwie silnych uczuć i przeżyć. Czemuż to określiłam je mianem wątpliwych? Czytajcie, a poznacie prawdę. Czy jakoś tak to szło. Mniejsza o to, chcę się wygadać anonimowym czytelnikom, więc to zrobię. Bo tak robiłam już cztery lata temu, zaczynając jako HelloSalomea. Btw. Czy skoro miałam w nicku "hello", czy to znaczy, że czczę szatana!? Bo ostatnio jakiś chyba niezbyt rozgarnięty ksiądz zaintrygował mnie swoją wypowiedzią twierdząc, jakoby "Hello Kitty" czytało się "hell-o-kitty", czyli w "wolnym tłumaczeniu" (cytując dosłownie owego klechę) "kotek z piekła".
Ale wróćmy na właściwy tor mojego smętnego i pokręconego monologu. Jak wyraziłam w poprzedniej notce, tą małą moją lukę życiową wypełnił pewien pan, nazwijmy go K. Mimo, że w moim życiu (a moje życie to głównie internet) pojawił się niemal rok temu, to dopiero jakoś w dniach czerwcowych stwierdziłam, że "pie*dolę, nie męczę się" i wyznałam mu co czuję. A czułam, chodzi o to moi mili, sama nie wiem co. Niby mnie kręcił, niby fajny, ale to zdecydowanie nie było uczucie głębsze niźli zauroczenie. Ale kij w mrowisko, nie o to chodzi. Chodzi o to, że teraz darzę go miłością. W czym więc problem? Ano w tym, że jestem na tyle wyprana z uczuć, że w zasadzie nie robi to na mnie większego wrażenia. Nie przeżywam tego jak wcześniejszych zauroczeń, czy zakochań. Po prostu... wiem, że to uczucie jest, ale nie potrafię... Ugh! Sama nie wiem czego nie potrafię! I to jest właśnie najgorsze! Że niby czuję, ale nie czuję! A ja chcę poczuć! A nie wiem jak! Znów mam się zacząć ciąć, żeby w końcu wrócić do poprzedniego stanu rzeczy!?
Do tej pory mi to nie przeszkadzało, bo nie było nawet potrzeby, żeby to "coś" (bo sama nawet nie wiem do cholery co!) istniało! Całe moje jestestwo legło w gruzach, po czym te gruzy gdzieś wywiało kiedy przyszły wiosenne wiatry...
Depresja zabiła we mnie to.


PS. Dziękuję Pieseł <3 chcę inu shiba! Nie obchodzi mnie to, że kosztuje, lekko, twa tysiące złotych. Kupię sobie. Kiedyś... Może... *^*
Tagi: 123 nie
14.10.2013 o godz. 21:46

W końcu jest ze mną. Tak oficjalnie. W końcu jest ktoś, kto zapełnia pustkę w moim życiu. Ale jednak. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale od początku naszego związku robię wszystko, żeby go zepsuć. Nie robię tego celowo. To samo wchodzi ze mnie. A ja nie wiem co mam z tym zrobić. Nie potrafię nad tym zapanować, chociaż bardzo się staram. Nie ma rozmowy, której nie przerywałabym z nerwów. Chyba po prostu jestem stworzona do tego, żeby być samą. Sama wśród kotów. Jakaż to wspaniała perspektywa. Ja i moje małe, mruczące stadko. Już to widzę. Będzie ich osiem. Same samce, żeby nie było, że mi się mnożą, bo jeszcze z żalu, że one mogą, popadłabym znów w depresję. Codziennie Whiskas, bo moje kociątka zasługują na to, co najlepsze. Codziennie czyściłabym im kuwetki, bo niechałabym, żeby robiły kupkę w smrodzie. Mleko w proszku, Bebilon, bo od krowiego dostały by sraczki. A woda? Mineralna! Cóż to w ogóle za pytanie!? I jedwab. Wszędzie jedwab, by mogły spać jak króle. Ot co!
Chujowa perspektywa. Chyba mu powiem, że go kocham.

Tagi: asFdfxc
05.08.2013 o godz. 22:32


Może i nic nie wie, za to wygląda :3

Tak, Madzia odkryła GoT ~

Nudzi mi się w te wakacje. Muszę skończyć pisać pracę, ale mi się nie chce. Szczerze mówiąc mam głęboko ten licencjat i studia. Nic mi się nie chce. A nie, chce mi się wyprowadzić z domu, znaleźć pracę i zacząć żyć na własną rękę.

W ogóle, nie ma to jak dodać wpis po pół roku :D
Mimo, że czasami zaglądałam na bloga, to nie mogłam się zabrać za notkę. Nie chciało mi się. Wciąż mi się nie chce, więc muszę o tym napisać.
Mam blokadę twórczą, nie mogę niczego narysować, ani napisać. Cały mój czas zajmują komunikatory i fora. Czasem gdzieś wyjdę. Znołlajfiłam się na potęgę.
Mam nowego laptopa, więc gram w co popadnie, mogę spokojnie wchodzić na strony dla dorosłych i nie obawiać się, że ktoś mi wejdzie w historię przeglądarki.Jej, moje życie jest pojebane, a ja się tym nawet nie przejmuję. ~
29.07.2013 o godz. 15:41

Tak, tak. Wiem. Jestem zła i okrutna, ale nic na to nie poradzę, bo obiecałam.

Jeśli lubisz pisać opowiadania i chcesz je zaprezentować, albo po prostu szukasz czegoś ciekawego do przeczytania - zapraszamy!
Kliknij, by przejść na forum.
Tagi: ja jebie
30.01.2013 o godz. 23:39
Zdziwaczałam na stare lata. Niby fajnie mi się układa, ale jest coś, co mnie dręczy. Od ponad pół roku nie płakałam. Ja wiem, żaden szok. Ale ja nie mogę płakać, bo jak mi tylko oczy łzami najdą, już czuję, że zaraz zaleję jak dzieciak i... susza. A ja nie rozumiem czemu.
Do tej pory płaczem odreagowywałam stres i inne negatywne uczucia, a teraz nie wiem, jak mogę się ich pozbyć. Nagromadziło się ich we mnie.
Bardzo chcę czegoś, ale nie ode mnie zależy, czy to dostanę. To znaczy, ja muszę pokazać, że tego chcę, ale ostateczna decyzja i tak nie należy do mnie. Więc teraz czuję frustrację, bo wiem, że robiłam wszystko co w mojej mocy, ale efektów nie widać. Czuję się również z tego powodu oszukana, bo mam wrażenie, że jestem traktowana jak zło konieczne.
Kara. Dopadła mnie kara. To jednak był handel wymienny. Niczego nie dostałam za darmo. Za powrót do realnego życia, musiałam oddać moje życie w internetach. Najpierw nie chcieli mnie w realu, teraz mnie nie chcą w internecie. Dlaczego? Dlaczego nie mogę mieć tych obu rzeczy? Dlaczego biorąc jedno, pozbyłam się drugiego? Lubię ludzi 'na żywo', ale lubię też społeczności internetowe. Buszowanie po forach to integralna część mojej egzystencji. Nie chcę tego tracić, ale nie chcę też wrócić do poprzedniego stanu.
Jak czasem patrzę na swoje problemy, to mi się śmiać chce. Ale nie mogę, bo to moje problemy.

29.01.2013 o godz. 19:23
Buu^^^
To tak na powitanie :) Miło, prawda? Wszystko jest takie urocze. A ja nie jestem nawet naćpana. Jej, zamieniam się w zadowoloną z życia istotkę, która cieszyć się będzie każdą małą pierdołą. To dziwne. Ale miłe. Lubię tą mnie. Pomimo, że wcześniej na nią narzekałam i bardzo jej nie chciałam. Dziś ją chcę. Ona jest fajna, ma znajomych, uśmiecha się i fajnie komentuje zachowanie Laxusa ('Stary, to było zajebiste. Moje łóżko na ciebie czeka.')
Ach, tak. Ta nowa ja ma również wadę. Jedną, wielką wadę. Jest za leniwa. Nie chce jej się ruszyć dupska, żeby poszukać książek. A przecież musi napisać pracę licencjacką! Ej, laska! Weź się do roboty, bo 'Naturo' nie powie ci o udziale Rosji w tej wojnie! Nie, Natsu też nie.
Dobra, ogar. Zaraz pęknie roczek z tym blogiem. Okej, troszku go zaniedbałam. Ale jak tu się cieszyć notkami, kiedy główną zalewa fala bezpłciowych opowiadań o dupie marynie? Dziś prawdziwych blogów już nie ma... Jak to ktoś kiedyś śpiewał.
Umieram na ból ucha. W poniedziałek, o pierwszej w nocy Dobrze, że nie mam daleko do centrum. Ale i tak wymarzłam. W ogóle, to co to ma być, że leki na ból ucha, nie są w większości wydawane bez recepty, a te które są (raptem trzy) kosztują tyle, że mogę co najwyżej usiąść i zapłakać!?
Jak żyć panie premierze, jak żyć!?


20.12.2012 o godz. 09:02

Ach, i byłabym zapomniała...
Drżyjcie dzieci, bo JA wracam na salony...




16.11.2012 o godz. 17:27

Słów klka, na temat epickiego serialu:
Myślę, że 'Dr Houe', to jest właśnie jeden z tych filmów, którego nie da się zastąpić. Pamiętam do dziś, jak pierwszy raz zobaczyłam na TVP2 jakiś odcinek. Był dla mnie głupi, ale coś jednak przykuło moją uwagę. Zaczęłam oglądać i od razu się wciągnęłam. Wiadomo, jak każdy serial, miał swoje wzloty i upadki. Były sabsze sezony, ale były też takie, że wgniatało w fotel. Przyznaję się bez bicia, że ostatni sezon zaniedbałam. Oglądałam sobie raz na jakiś czas, ale po kilka odcinków. Dziś właśnie skończyłam.
Ostatni odcinek, w porównaniu do reszty sezony, był genialny. Prawdą jest, że to najlepsze zakończenie, jakie można było zrobi. Fakt, że spodziewałam się czegoś innego. Jednak zaskoczenie na plus.
Teraz właśnie mam 'kaca serialowego'. Przez najbliższe dwa miesiące nie tknę niczego innego. Czy wrócę jeszcze kiedyś do serialu? Może tak, może nie. Na pewno, będę go pamiętać przez długie lata.
16.11.2012 o godz. 17:12
Wolałbym być wybitnym spawaczem, niż bezrobotnym politologiem.
Powiedział historyk.
Faktycznie, politolog w dzisiejszych czasach nie ma łatwo, szczególnie, jeśli chodzi o pracę w zawodzi. Cóż, nie każdy politolog to wybitna jednostka, podobnie jak nie każdy polityk, to kryształowy człowiek.
Czy faktycznie lepiej być pracującym spawaczem, niż bezrobotnym politologiem? A kto powiedział, że politolog nie może spawać?
Lista miejsc pracy, dla absolwentów politologii, jest długa jak z Białegostoku do Warszawy (szczególnie jadąc PKP).
Pierwszym znanym politologiem, niepracującym w zawodzie, jest pan Sławomir Nowak. Kim jest ten pan? Jest to obecny Minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, członek PO. Można? Można.
Alexander Rahr, niemiecki politolog, postanowił robić biznes z Gazpromem. Kasy jak lodu, jeśli dobrze zagra, z wykształcenia politolog (fak, że wydał trochę książek), dziś biznesmen. Można? Można.
Tomasz Majewski, wstyd, jeśli nie znasz tego nazwiska. Nasz reprezentant w pchnięciu kulą. Liczne osiągnięcia w tej dziedzinie. Magister politologii. Można? Można.
Nadieżda Nikiticzna Michałkowa, rosyjska aktorka, z wykształcenia politolog. Można? Można.
I na deser, mój ulubiony magister politologii, (wybacz LadyD, teraz już nie tylko w TV, ale i na moim blogu), Samozwańczy Król Disco i Twista, Tomasz Niecik. Pardon, magister Tomasz Niecik.

Nienawidzę tych studiów xD
23.10.2012 o godz. 18:36

Tyle mang, tak mało pieniędzy. Ale po dokładnych oględzinach portfela naliczyłam 27,50. Czyli stać mnie na nowiutki tomik Bleach (NA OKŁADCE JEST HIRAKO JAK JA TEGO MIEĆ NIE BĘDĘ TO CHYBA UMRĘ!) lub na pierwszy tomik Death Note. Ale muszę jeszcze zapłacić za ubezpieczenie (bo kasę na nie dostałam, ale wydałam xD). Czyli jeśli w następnym tygodniu zapłacę i przeżyję bez pizzy i kebeba, to jeszcze w czwartek ruszyć będę mogła do Empiku po Bleach i tego samego wieczora zamówić sobie będę mogła Death Note (na to ostatnie to już mamę naciągnę, bo na bank mi zbraknie xD).
Teoretycznie Bleach jest zbyteczne w moim przypadu, bo jestem na bieżąco z chapterami (Kube, skończ pan ćpać, bo najnowszy chapter to przesada, czekać tylko jak dziadunia z grobu wyciąniesz -.-), ale powiedziałam sobie, że każdy nowy tomik, na którym pojawi się Hirako, mieć będę. Głupi powód, ale jakby nie patrzeć, podczas oglądania anime, to właśnie myśl o tym, że on się pojawi, trzymała mnie przed ekranem.
Na Death Note mam ochotę już od dawna, ale na necie po polsku nie ma, więc jedymym wyjściem (dla mnie przynajmniej), jest zakupienie sobie mangi na własność. A co!
W jednej z bibliotek znalazłam kącik z mangami <3 Zmusiłam siostrę, żeby się zapisała (bo ja już jestem spalona we wszystkich bibliotekach w mieście xD) i wzięłam sobie trzy. Tylko, bo wcześniej nabrałam innych książek, a limit jest 15, więc mogłam tylko trzy. W tym Naruto. Powiem, że anime to dla mnie beznadziejna sprawa, ale manga mi się podoba. Będę czytać zdecydowanie ^^
Zaszalałam, bo wypożyczyłam biografię polityczną Kim Jong Ila. Ciekawa. Bardzo. Prawie przebrnęłam przez jego dzieciństwo i młodość. Jakieś 39 stron. Jest dobra, ale napisana takim językiem, że dostaję skrętoryjów jak patrzę na niektóre słowa. Ale przeczytam ją. A potem o wojnie koreańskiej (mam do wyboru trzy, ale jedna mi wystarczy), a potem kilka książek o stosunkach politycznych Koreańskiej Republiki Ludowo - Demokratycznej. I zdam pieprzony licencjat na pięć, bo mam (cytuję) "oryginalny, trudny i na fali" temat.
Dziękuję, dobranoc.

Czuję się tu wyrzutkiem. Wszyscy albo zakochani, albo nieszczęśliwi. Widać blo, nie jest już moim przyjacielem, a pisanie tu jest jedynie wynikiem przyzwyczajenia.
Z resztą, nawet moje notki nie wnoszą niczego nowego. Są tylko plątaniną słów, tworzoną tylko po to, żeby pokazać, że czasem jeszcze o tym pamiętam.
18.10.2012 o godz. 22:47

Jestem taką złą fanką, że aż mi wstyd. Już dwa miesiące minęły odkąd moi ukochani chłopcy oficjalnie wykonali nową piosenkę, a ja dopiero teraz zainteresowałam się tym. Nie mam nawet nic na swoje usprawiedliwienie.
Jednak piosenka cieszy moje ucho niesamowicie. Jest piękna i na poziomie. Na WYŻSZYM poziomie. Informacja o tym, że nowa płyta już niedługo się ukaże cieszy więc jeszcze bardziej. Nie mogę się doczekać, aż polecę jak szalona do Empiku i wydam 50 zł na ten krążek. (O ile w ogóle będzie taka tania.)
Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak podzielić się tym cudownym utworem.
07.10.2012 o godz. 01:01
Tak jak i podejrzewałam, rozpoczął się semestr, ja znów oglądam anime. Ale nie powiem, dwumiesięczna przerwa dobrze mi zrobiła. Szkoda tylko, że mój internet jest chamem i ma ograniczenie transferu. 2 GB?! Toż to kpina! Jeden odcinek dwudziestominutowy zżera mi 100 MB. W takim tępie, to ja w połowie miesiąca nie będę mieć już inernetu! Chociaż biorąc pod uwagę moje 'umiejętności', to i w dwa dni zniszczyłabym te 2 GB. ;)
Nadeszła wielkopomna chwila. Kupiłam swoją pierwszą mangę.
Vassalord. Shounen ai, Magda, poważnie?! Czekam z niecierpliwością, aż do mojego Empiku dostarczą drugi tom. :3

***


Bez większych emocji przyjęłam do wiadomości fakt, że mój ulubiony wujek (u którego mieszkałam swojego czasu przez prawie rok) zmarł wymęczony chorobą. Nie było nic, nawet oczy mi nie zaszły łazami.
Może duży wpływ miała na to śmierć 'przyjaciela', dwa tygodnie wczesniej. Chociaż i w jedo przypadku nie bardzo się przejęłam. Nie pałakałam na pogrzebie, tylko óźniej, kiedy już nikogo nie było w domu, usiadłam i zapłakałam, po czym włączyłam sobie Rammsteina i wszystko jak ręką odjął.
Nie czuję w sobie żadnych emocji.
Nie smucę się, nie płaczę, nie przeżywam. Śmieję się. Często, dużo. Nie jest mi z tym dobrze, bo ja od zawsze byłam smutnym człowiekiem.
Podobno gdy jeszcze byłam niemowlęciem, to nie uśmiechałam się, nie płakałam. Leżałam tylko i rozglądałam się.
Nie podoba mi się nowa ja, bezkonfliktowa, wesoła, miła i rozgadana.
Kim jest ta pani?
02.10.2012 o godz. 15:04

Żegnaj przyjacielu, może po drugiej strnie w końcu odpoczniesz.
Papieros jest truskawkowy, ale sam mnie nauczyłesz, że nie ważne jaki, ważne, że jest w ogóle. Na tą ostatnią podróż chociaż tyle mogłam Ci dać.
Masz swoją laskę, więc się nie przewrócisz.
Okulary też Ci założyli, nawet jeśli i tak nic w nich nigdy nie widziałeś.
Kiedyś jeszcze zapalimy razem.


19.09.2012 o godz. 14:00